
Qtrax jest nowym serwisem internetowym, dzięki któremu można ściągać z sieci muzykę. Za darmo! Przygotowania do premiery trwały pięć lat. I nadal trwają.
25 milionów piosenek będzie miał docelowo Qtrax w swoich katalogach. Jak zapewniają właściciele, serwis, oparty na systemie P2P, powstał we współpracy z EMI, Universal Music Group, Warner Music Group i SonyBMG, a więc największymi wytwórniami muzycznymi na świecie. Jest to wydarzenie sensacyjne, ponieważ do tej pory wytwórnie ostro walczyły z piractwem w sieci. Dlaczego więc teraz zmieniły politykę? I czy naprawdę zmieniły?
Ilość utworów, które będą dostępne w serwisie, jest naprawdę imponująca. Dla porównania Amazon.com dysponuje trzema milionami piosenek, a iTunes sześcioma. Użytkownik Qtrax, oprócz utworów muzycznych, ma do swojej dyspozycji klipy wideo, dzwonki do komórek, teksty piosenek, okładki płyt. Tak bogaty serwis, informujący nawet o ciekawostkach z życia artystów, powstaje po raz pierwszy w historii Internetu. W dodatku wszystko dostępne bez żadnych opłat, kompletnie legalnie. Koszty mają pokryć reklamodawcy. Jedynym warunkiem jest korzystanie z odtwarzacza Qtrax, na którym w trakcie słuchania muzyki pokazywane będą reklamy. Przychodzi na myśl jedyne chyba poważne ograniczenie serwisu. Niemożliwe będzie ściąganie muzyki np. na iPhone, urządzenie posiadające funkcje telefonu komórkowego, komunikatora internetowego i odtwarzacza MP3, gdyż program pozwala na przetrzymywanie utworów jedynie na twardym dysku komputera. Wielu użytkowników iPhona liczy pewnie, że szefowie Qtraxa zmienią kiedyś zdanie. Decyzja wiąże się oczywiście z tym, że właścicieli przenośnych odtwarzaczy nie uda się skłonić do oglądania reklam, za wpływy z których będzie utrzymywał się portal.
Można się zastanawiać, dlaczego firmy fonograficzne, które z powodu gigantycznych strat finansowych, do tej pory reagowały alergicznie na darmową muzykę w sieci, zdecydowały się na ten projekt. Być może uznały, że jest to walka z wiatrakami i należy spróbować innej polityki – czerpać zyski z reklam.
Czy to wszystko brzmi zbyt pięknie, żeby było prawdziwe? Być może, skoro 29 stycznia, w dniu debiutu, Reuter doniósł, że cztery największe wytwórnie nie mają aktualnych umów z serwisem. W związku z tym Qtrax chwilowo nie udostępnia żadnych plików. Jego właściciele twierdzą, że to nieczysta gra konkurencji, a internauci czekają ze zniecierpliwieniem na pozytywne zakończenie całej awantury.
Wygląda na to, że do 2012 r. nasze życie zupełnie się zmieni (głosi ostatni raport IBM). Oczywiście, na lepsze. Stanie się to dzięki dalszemu rozwojowi niektórych technologii, już dziś odgrywających w naszej codzienności niebanalną rolę.
Ciekawe, że zmiany mają nastąpić tak szybko! Czy narzekacie na dziury w drogach i niebezpieczne skrzyżowania? To ma się zmienić. Auta, sterowane w całości przez komputer, nie będą tak bardzo zanieczyszczać środowiska, a nowoczesne systemy nawigacyjne rozładują korki na skrzyżowaniach. Bezpieczeństwo poprawią systemy awaryjne montowane w samochodach. Dużo by pisać o ich skomplikowanej budowie.
Ale motoryzacja to nie wszystko. Komu nie zdarzyło się narzekać na lekarzy? Teraz inteligentne maszyny przeprowadzą nieinwazyjne, bezbolesne badania, które zostaną natychmiast przekazane lekarzowi. Ten, dysponując nieznanymi jeszcze dziś narzędziami analizy wyników i dostępem do globalnej bazy danych pacjentów będzie w stanie szybko i dokładnie postawić diagnozę. Nasze zdrowie będzie też chronione na inne sposoby. Np. mikroukłady na opakowaniach produktów żywnościowych poinformują nas o procesach produkcji, wykorzystanych nawozach, czy metodach produkcyjnych.
Jeśli chodzi o gadżety, to nikogo chyba nie zdziwi przewidywanie, że w telefonie komórkowym zmieści się nie tylko odtwarzacz mp3, radio, czy aparat fotograficzny. Komórka przyszłości ma zastąpić nam portfel, kartę płatniczą, mapę, klucze. Nie mówiąc o nieograniczonych możliwościach komunikacyjnych takiego telefonu (źródło: computerworld.pl).
Komórka mnie nie dziwi, co chwilę dostajemy oferty coraz to nowszych i bardziej niesamowitych urządzeń. Ale bezpieczne drogi, rozładowane korki, usprawniona służba zdrowia… Za pięć lat? Może mają to sprawić cuda techniki, choć trudno mi w to uwierzyć w kontekście informatyzacji EURO 2012… Np. Avaya przygotowując się do Zimowej Olimpiady Specjalnej rozpoczęła prace nad dedykowanym systemem telefonii IP jakiś czas temu, teraz testuje go podczas Special Olympics Invitational World Winter Games by w 2009 był sprawny podczas Zimowej Olimpiady Specjalnej. A do 2012 zostało jedynie pięć lat i tyle rzeczy do zrobienia…. Co w na to?
Ostatnio zainteresowały mnie wydarzenia na giełdzie papierów wartościowych. Od kilkudziesięciu tygodni inwestorzy z wypiekami na twarzach wpatrują się w wykresy notowań warszawskiej giełdy i wszystkich innych giełd – europejskich i amerykańskiej. Zniżki na świecie, niskie obroty, spadające kursy akcji – wszystko to sprawia, że inwestorzy i analitycy nie mogą spać spokojnie. Czy jednak tak czarne nastroje mają swoje uzasadnienie?
Otóż jedna z gazet podaje, że na początku tygodnia warszawska GPW wykazała dużą odporność na zniżki na świecie, a we wtorek wszystkie główne indeksy poszybowały w górę. Nasza giełda okazała się pod względem wzrostów liderem w Europie. Również za oceanem kursy nieco poszły w górę. Nastroje poprawił też prezydent Bush, który ogłosił w raporcie ekonomicznym, że w drugiej połowie 2008 roku koniunktura poprawi się. Potwierdzają to analitycy, spodziewający się znacznego wzrostu zysków w III kwartale 2008 r.
- Jest ogromną przesadą mówienie o powtórce Wielkiego Kryzysu 1929 r. czy nawet kryzysu w Japonii – uspokajał Leszek Balcerowicz w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej". Były prezes NBP twierdzi, że nie istnieje tak silna zależność pomiędzy gospodarką USA, a polską, ponieważ nasz eksport za ocean jest niewielki, sięga zaledwie dwóch procent. Poza tym żaden z banków działających w Polsce nie ma obecnie problemów związanych z inwestycjami w Stanach Zjednoczonych lub kłopotami finansowymi swoich europejskich centrali. Balcerowicz dodaje, że nie należy się zbytnio dziwić temu, co dzieje się na polskiej giełdzie, gdyż rosła w szybkim tempie i tym mocniejsza jest reakcja odwrotna.
Słychać coraz wyraźniejsze głosy analityków tłumaczących, że inwestycje na giełdzie są długoterminowe i nie należy zbyt pochopnie reagować na spadki. Wygrają cierpliwi i wytrawni inwestorzy.
Ciekawe, dlaczego w takim razie, mimo uspokajających słów tak wytrawnych ekspertów jak Balcerowicz, polska giełda poddaje się nastrojom Stanów Zjednoczonych. Myślę, że swoją rolę mogą tu odgrywać nowoczesne narzędzia komunikacyjne. Dziś informacja obiega świat szybko jak nigdy przedtem. Może w tym przypadku tempo obiegu informacji powoduje również szybsze rozprzestrzenianie się paniki, nie do końca uzasadnionej. Wiadomo przecież, że tradycyjni maklerzy, tzw. outcry, znikają z parkietów. Praca maklera polega dziś przede wszystkim na obserwowaniu ekranów. Musi wychwycić najdrobniejsze różnice, potrzebna więc jest szybka reakcja. Rozśmieszyła mnie informacja, że firma Geneva Trading z Nowego Jorku, rekrutująca maklerów, nie zatrudni osób, które nie potrafią wykazać się dużą sprawnością na GameBoyu.
Trudno się jednak dziwić, jeśli na większości giełd papierów wartościowych na świecie transakcje zawierane są za pośrednictwem systemów internetowych. Działają w czasie rzeczywistym, rejestrują natychmiast wszystkie zdarzenia. Użytkownicy mogą składać dyspozycje kupna i sprzedaży oraz dotyczące nabywania papierów wartościowych i przelewów gotówkowych. Mają również dostęp do informacji o bieżącym stanie rachunku papierów wartościowych i rachunku pieniężnego.
Oczywiście, mechanizmy zastosowane w systemach internetowych na giełdach zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa i poufności transakcji.
Myślę, że bez tych zdobyczy techniki inwestowanie w warunkach powszechnej globalizacji byłoby wręcz niemożliwe. Czy jednak nie pozwalamy, by te genialne wynalazki stwarzały nam inną rzeczywistość, trochę wirtualną?