AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
29 kwietnia 2008

Zbliża się długi majowy weekend. Parę dni wolnego od pracy, stresu i pośpiechu. Wielu z nas planuje w tym czasie wyjazd. Dużo mówi się o czynnym wypoczynku, który pozwala zachować formę i zgrabną sylwetkę. A ja na przekór, za jednym z dzienników, zamierzam namówić Was na wielkie leniuchowanie.

No bo skąd wziął się pogląd, że tylko w ruchu można naprawdę wypocząć? Zaraz, zaraz, po parogodzinnej jeździe na rowerze, czy wejściu na wysoką górę jesteśmy przecież zmęczeni do granic możliwości. Kto czuje się wypoczęty, gdy nogi jak z waty, serce wali i brakuje oddechu?! Nie trzeba specjalistów, by każdy czuł instynktownie, że od czasu do czasu potrzebne jest zwykłe nicnierobienie. A nawet specjaliści zabrali głos na ten temat. Twierdzą, że parę dni kompletnego lenistwa może nas zregenerować bardziej niż parę tygodni czynnego wypoczynku.

To, jak najlepiej wypoczywamy, zależy też w dużym stopniu od naszego temperamentu. Ekstrawertycy potrzebują mocnych wrażeń, introwertycy chcą mieć święty spokój. Jeżeli Twój partner lubi skoki ze spadochronu, a Ty wolisz leżeć plackiem na plaży, musicie być dla siebie wyrozumiali. Okazuje się bowiem, że wakacje spędzane w sposób odmienny od wyobrażeń to jedna z najbardziej stresujących sytuacji w życiu.

Jednak by móc się naprawdę zrelaksować, konieczne jest spełnienie bardzo ważnego warunku. Trzeba koniecznie zostawić za sobą pracę. Rozwiąż więc wszystkie zaległe problemy, dokończ projekty, przeprowadź ważne rozmowy. Wyłącz komórkę, komputer, schowaj swojego smartphona, pożegnaj przyjaciół, którzy jadą męczyć się w góry i oddaj się słodkiemu lenistwu. Ja zamierzam siedzieć w wygodnym fotelu z kawą po jednej i stosem książek po drugiej stronie. No, może skuszę się na spacer do lasu. Ale tylko jeden…


AUTOR: Redakcja AVAYA Blog Center
17 kwietnia 2008

Czy naprawdę właśnie spełniają się największe marzenia ludzkości o podróżach w czasie? Zadaję sobie ostatnio to pytanie, wracając do dziecięcych marzeń o cofaniu się w przeszłość i wycieczkach w przyszłość. Jak się jest dzieckiem, nie ma rzeczy niemożliwych. W miarę zdobywania wiedzy, dowiadywałem się, że takie podróże nigdy nie będą możliwe, bo nie ma możliwości, by ochronić człowieka przed zupełną dezintegracją. Jednak galopująca technika i nieograniczone możliwości ludzkiego umysłu pozwalają wrócić do dziecięcych tęsknot.

W CERN, laboratorium pod Genewą, powstaje bowiem ogromny akcelerator, w którym, w wyniku zderzeń protonów, pędzących z olbrzymią prędkością, będą się prawdopodobnie pojawiać tunele czasoprzestrzenne. Oczywiście, człowiek nie wie jeszcze, jak z nich korzystać, ale i tak dwójka rosyjskich matematyków, pomysłodawców eksperymentu, ogłosiła, że rok 2008 rozpocznie epokę podróży w czasie. Wiadomo, że wiele z tych zapowiedzi leży na pograniczu fantazji i odnosi się, jeśli w ogóle, do dalekiej przyszłości, ale jak miło rozpala wyobraźnię!

Od razu zacząłem myśleć o przyszłości innych dziedzin techniki. Jak na przykład może wyglądać telefon przyszłości? Tak naprawdę na naszych oczach dokonują się zupełnie fantastyczne zmiany. Co by nas jeszcze mogło zaskoczyć? Na pewno czeka nas większa miniaturyzacja telefonów z coraz sprawniejszą integracją funkcji. Za parę lat zapewne wszystkie aparaty będą wyposażone w ekrany dotykowe, może standardem będzie telewizor i rzutnik, umożliwiający oglądanie plików w powiększeniu na każdej płaskiej powierzchni? Idąc dalej, można sobie wyobrazić, że dzwoniąc, wywołujemy nie tylko dźwięk, ale i obraz odbiorcy. Może trójwymiarowy? Jak będą wyglądać telekonferencje? Hologramy osób zebrane w jednym pokoju, faktycznie będących setki kilometrów od siebie, jak w Gwiezdnych Wojnach?
Zobaczcie film, na którym prezentowany jest koncepcyjny telefon komórkowy Nokia 888. To już coś więcej niż aparat, to prawie najlepszy przyjaciel. (obejrzyj video)

Dla mnie zresztą wszystkie zunifikowane narzędzia komunikacyjne, których używam to jak podróż w czasie, tylko takim lekko przyśpieszonym. Nie biegam, nie jeżdżę już tyle na spotkania, a jednak wirtualnie się przemieszczam, kontaktuję z ludźmi, podejmuję decyzje – a wszystko to w nieco szerszym zakresie, choć w węższych ramach czasowych.
Jak Wy wyobrażacie sobie przyszłość komunikacji?


AUTOR: Andrzej Sańka
14 kwietnia 2008
Wyobraź sobie, że siedzisz przed telewizorem z pilotem w ręce, przełączasz kanały w poszukiwaniu czegoś interesującego, a tu nic. Albo przerwa w filmie czy meczu, czyli dwadzieścia minut nudy. Wtedy nie ruszając się z miejsca, przy pomocy tego samego pilota wysyłasz sms-y do znajomych. Fantazja? Już nie. Amerykański koncern Motorola wprowadza na rynek nową wersję przenośnego odbiornika telewizyjnego. I jest to kolejny przykład na to, że współczesna komunikacja zmierza w jednym kierunku – jak najwięcej funkcji w jednym urządzeniu. Co ma wspólnego odbiornik telewizyjny z telefonem? Okazuje się, że dużo. Telewizor nazywa się Mobile TV DH02. Będzie miał wmontowane różne cuda, np. czytnik kart SD, czy dotykowy wyświetlacz, dzięki któremu widz dowolnie przewinie i przeciągnie na ekranie pliki multimedialne. Wyświetli obraz w trybie portretowym i panoramicznym na wysokiej rozdzielczości wyświetlaczu itd. Najważniejsze jednak, że ten telewizor XXI wieku będzie współdziałał z sieciami HSDPA i GRPS. I tu dochodzimy do przyszłości komunikacji. Czy parę lat temu komukolwiek się śniło, że operatorzy komórkowi umożliwią nam wysyłanie sms-ów nie za pomocą telefonu, ale odbiornika telewizyjnego? Niedługo taka usługa zamieni się w standardową. Nie od dziś abonenci telewizji kablowych mają dostęp do Internetu za pomocą jednego przewodu w ramach jednej oferty. Na razie muszą do tego celu używać komputerów, ale niewiele już trzeba, żeby wszystko znajdowało się ekranie telewizora. Wtedy odbiornik posłuży również jako komunikator i telefon. Nie będzie żadnych przeszkód, by rozszerzyć ofertę o telefonię internetową, która stanie się jeszcze tańsza, choćby dlatego, że nie będzie potrzeby kupowania drogiego sprzętu komputerowego. Ciekawe, ile osób zdecyduje się na zrezygnowanie ze swojego peceta na korzyść nowoczesnego telewizora. Problem może się pojawić, gdy jedna osoba zechce obejrzeć mecz, druga zagrać w grę, a trzecia nadrobić zaległości w poczcie internetowej. To może być prawdziwy sprawdzian na dobrą organizację i, co by nie mówić, tolerancję.

AUTOR: Maciej Parvi
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter
AVAYA BlogCenter