
Słowo telecommuting, od którego wywodzi się telecommuter, weszło w użycie w 1973 roku w USA i definiowało niemal dosłownie zastępowanie dojazdów do pracy łączami telekomunikacyjnymi. Autorzy pomysłu na zastąpienie tego słowa nowym, firma Plantronics zorganizowała w USA krajowy konkurs TeleWho? mający na celu wyłonienie terminu, którym nazywać będzie można dzisiejszych telepracowników [czytaj więcej]. Zostało zgłoszonych 500 propozycji, a w ostatecznym głosowaniu między 10 terminami wzięło udział 2200 osób. Cloudworker zdobyło 27,5% wszystkich głosów. Innymi interesującymi słowami pretendującymi do lauru konkursu TeleWho? były np.: Wirerider, Technomad, Mobiworker czy kojarzące się z Beduinami słowo Netouin
Słowo cloudworker oznacza człowieka, który pracuje poza biurem, pracuje nawet z kilku różnych lokalizacji w dniu (w tym z domu), używa różnych urządzeń i aplikacji do komunikowania się, integruje pracę z życiem prywatnym i jest niemal cały czas dostępny dla klientów. Cloudworkerzy wykorzystują nowe technologie, w tym Unified Communications, pracują skądkolwiek i kiedykolwiek, wykorzystują swą pozabiurową wolność dla lepszego dopasowania swojej kariery do życia osobistego.
Nie bez przyczyny powstał nowy termin. Telepraca w dzisiejszych czasach znacznie różni się od tej pracy, którą kiedyś nazywano telepracą. Jest tak za sprawą nowych technologii mobilnych, które czynią pracowników elastycznymi i efektywnymi poza biurem. Ciekawe czy w Polsce cloudworker się przyjmie? Może zrobimy konkurs na adaptację tego słowa na nasz grunt? Oto pierwsze propozycje: chmurek, chmuropracuś
A może lepiej na tą chwilę pozostać przy telepracowniku, dopóki nam się rzeczywiście nie znudzi?
Na pewno każdy z nas się zastanawiał, jak fajnie byłoby pracować w domu. Pospać pół godziny dłużej i nie tracić czasu na dojazd do pracy. Mieć dostęp do własnej lodówki i łazienki, móc wyprowadzić psa, słuchać muzyki jak głośno się chce, odebrać przesyłkę od kuriera. Można by mnożyć mniejsze i większe korzyści dla nas, wynikające z wykonywania pracy z domu. Jednak ten typ argumentacji na pewno nie przekona naszego szefa, aby umożliwił nam taki sposób wypełniania obowiązków. W artykule Susan Sales Harkins „10 ways to convince your boss to let you work from home”, zamieszczonego na portalu ZDNet.com przedstawionych jest 10 sensownych i wspartych badaniami argumentów, pokazujących dlaczego praca zdalna jest jak najbardziej pozytywnym rozwiązaniem dla nas, firmy, a nawet całego społeczeństwa. Oto przykłady kilku z nich:
1.Dom jest tańszy od biura
Wszyscy wiemy, że powierzchnie biurowe nie są tanie. Być może koszt jednego metra kwadratowego jest z pozoru nieduży, ale w skali roku i powierzchni całego biura, koszt staje się znaczący. Nawiązując do badań InnoVisions Canada [czytaj więcej], obecność trzech mobilnych pracowników pozwala osiągnąć oszczędności równe zlikwidowaniu jednego biura. Dlatego wiele dużych firm decyduje się wynosić pracę z biura, co przynosi duże korzyści:
- AT&T zredukowało koszty powierzchni biurowej o 50%.
- IBM zaoszczędził 56 mln dolarów w roku, redukując powierzchnię biurową o 2 miliony stóp kwadratowych.
- Merill Lynch oszczędza 5000 do 6000 dolarów rocznie na każdym biurze, które likwiduje.
Być może nasza pojedyncza osoba nie przyniesie widocznych oszczędności, ale może warto zacząć taki trend, jeśli ma być w efekcie bardzo korzystny dla firmy.
2.Wydajność pracowników jest większa
Z pozoru trudno w to uwierzyć, ale fakty mówią same za siebie. Teza, że gorzej pracujemy, gdy szef nas nie widzi jest błędna. Wszyscy wiemy, że w pracy można gdzieniegdzie się schować i sprawiać pozory zajętego, bo niewidocznego. W domu na długo się nie schowamy
- Bazując na wynikach ankiety przeprowadzonej przez Computing Technology Industry Association (CompTIA) w 2008 roku [czytaj więcej], 67% respondentów stwierdziło, że ich organizacje były wydajne dzięki telepracy.
- W wydaniu magazynu The Teleworker w marcu 2008, czytamy, że mobilni pracownicy American Express generują 43% więcej przychodu niż ich koledzy pracujący w biurze.
Pozwala to wysnuć wniosek, że pracownicy zdalni spędzają więcej czasu pracując, ponieważ nie tracą go na przemieszczanie się i zbędne interakcje ze współpracownikami.
3.Ochrona środowiska i korzyści dla społeczeństwa
Pomóżmy naszej planecie i zostańmy w domu. To niewiarygodne jak duży wpływ na te aspekty może mieć telepraca. Co więcej, ochrona środowiska nie tylko jest w modzie, ale przynosi także faktyczne oszczędności firmom. Badania US Consumer Electronics Association (CEA) wykazały, że praca mobilna oszczędza 9 do 14 miliardów kilowatogodzin rocznie, co równa się zużyciu energii przez milion amerykańskich gospodarstw domowych. Takie oszczędności mogą osiągać także firmy umożliwiając pracownikom telepracę. Badania pokazują również, że 3,9 miliona pracowników mobilnych zmniejsza zużycie paliwa o ponad 3 miliardy litrów, a emisję dwutlenku węgla do atmosfery o 14 milionów ton.
Korki, na które są skazani mieszkańcy większych miast są olbrzymim kosztem dla firm i społeczeństwa. Wiele z nas nie może znieść faktu tracenia cennego czasu przez bezczynność w samochodzie na ulicy. Nasze portfele i gospodarka także nie mogą tego znieść. Badania przeprowadzone w USA przez Texas Transportation Institute w 2007 [czytaj więcej] roku wykazały, że korki kosztują Amerykanów 78 miliardów dolarów i 4,2 miliarda straconych godzin.
Powodów do telepracy jest jeszcze więcej. Tak samo jak rozwiązań, które ją umożliwiają. Telefon i Internet w wielu przypadkach są absolutnie wystarczające do wykonywania pracy w domu. Czy warto zatem fatygować się do biura?